Nowy rozdział w Minatogawa-beya.

Nowy rozdział w Minatogawa-beya.

26. lutego w Osace odbył się otwarty trening Minatogawa-beya, prowadzony przez byłego ōzeki Takakeishō, który po zakończeniu kariery został Minatogawa Oyakata. Po styczniowym basho przejął stajnię od ustępującego Tokiwayamy Oyakaty, a teraz oficjalnie zaprezentował ją w nowej odsłonie. To najmłodszy oyakata spośród wszystkich 45 stajni sumo – i od początku daje wyraźny sygnał, że zamierza pracować po swojemu.

Podczas treningu jego donośny, surowy głos niósł się po keiko-ba. Sceny, które w ostatnich latach należały do rzadkości, powróciły w nowoczesnym wydaniu. „On nie jest twoim kolegą. Zepchnij go!”, „Nie musisz wyciągać ręki”, „Wyrzuć uprzejmość” – te słowa mogą brzmieć bezwzględnie, ale trafiają w sedno indywidualnej natury sumo.

Haya-gashira Takanoshō tłumaczy: „Możemy mieszkać razem w heya, ale na treningu nie jesteśmy drużyną. Młodzi rikishi muszą myśleć: ‘Wyprzedzę go’. Słowa oyakaty o tym przypominają”. Choć życie w stajni to wspólnota, na dohyo każdy odpowiada wyłącznie za siebie.

Minatogawa podkreśla, że równie ważna jak intensywność jest precyzja przekazu. „Używaj konkretnych słów” – powtarza. Zachęta ma być jasna i celna. Zwraca też uwagę na zmianę mentalności poza salą treningową: „Wysiłek to nie tylko to, co robisz w mawashi”.

W praktyce oznacza to reformy. Początek treningów przesunięto z 8:00 na 10:00, a czas keiko skrócono do około dwóch godzin – niemal o połowę. Celem jest regeneracja. „Sen jest równie ważny. Oczyszcza umysł i odbudowuje ciało, abyś mógł dać z siebie maksimum”. Rikishi wydłużyli sen średnio o dwie godziny dziennie.

Pierwsze osakijskie keiko 19. lutego symbolicznie rozpoczęło działalność stajni pod nowym kierownictwem. Rozpoczął się drugi rozdział „historii Takakeishō” – tym razem już nie na dohyo, lecz po drugiej stronie, jako trener i mentor.