Isegahama Oyakata przesłuchiwany przez Kyōkai.

Isegahama Oyakata przesłuchiwany przez Kyōkai.

Według informacji ujawnionych 26 lutego przez kilka niezależnych źródeł, były yokozuna Terunofuji, obecnie znany jako Isegahama-beya Oyakata, został przesłuchany przez Japońskie Stowarzyszenie Sumo (Kyōkai) w związku z przemocą wobec swojego podopiecznego, maegashiry Hakunofuji.

Do przesłuchania doszło w tokijskim Ryōgoku Kokugikan, dwa dni temu – w dniu ogłoszenia banzuke na turniej Haru Basho. Sprawą zajmuje się Komisja ds. Zgodności (Compliance Committee), która ma przygotować propozycję kary dyscyplinarnej. Ostateczną decyzję podejmie Kyōkai.

Isegahama-beya to największa stajnia w Japonii – liczy 31 rikishi, w tym 7 sekitori – co dodatkowo podnosi rangę sprawy. 24 lutego Isegahama pojawił się w Ryōgoku wraz z Hakunofuji. Choć przed Haru Basho przebywał w Osace, wrócił do Tokio w dniu ogłoszenia rankingów. W przesłuchaniu uczestniczył także maegashira Nishikifuji, który znał okoliczności zdarzenia.

W tle pojawiają się szersze napięcia. Po rozwiązaniu Miyagino-beya i przeniesieniu rikishi do Isegahama-beya – decyzji będącej konsekwencją afery wokół byłego yokozuny Hakuhō – część zawodników miała trudności z adaptacją. Wymuszone zmiany shikona dodatkowo potęgowały frustracje. Źródła wskazują, że relacje wewnątrz stajni od dłuższego czasu były napięte.

Szczególny niepokój może budzić fakt, że Hakunofuji wywodzi się z dawnej Miyagino-beya, gdzie oyakatą był Hakuhō. Incydent może więc wywołać obawy także wśród innych rikishi z tej grupy.

Oyakata przyznał, że sam zgłosił sprawę do Kyōkai. „Powiedzieliśmy prawdę z własnych ust. Biorę za to odpowiedzialność” – stwierdził.

Podkreślił również, że Hakunofuji nie uczestniczy obecnie w treningach z powodu kontuzji więzadeł nogi odniesionej podczas poprzedniego turnieju. „Jest w trakcie leczenia. To nieporozumienie, jeśli ktoś łączy jego nieobecność wyłącznie z tym incydentem” – wyjaśnił. Dodał, że podobnie Midorifuji przechodzi obecnie leczenie problemów kardiologicznych.

Isegahama zebrał wszystkich rikishi w stajni i oficjalnie przeprosił za swoje zachowanie. „Postąpiłem nieodpowiedzialnie” – przyznał. Na pytanie o możliwy wymiar kary odpowiedział: „Nie wiem. Przekazałem Kyōkai całą prawdę i pozostawiłem decyzję w ich rękach”.

W ostatnich latach Kyōkai konsekwentnie surowo karała przypadki przemocy – zarówno wśród czynnych rikishi (Harumafuji, Takanoiwa, Takanofuji, Hokuseihō), jak i kadry szkoleniowej. W odróżnieniu od części wcześniejszych spraw, Isegahama sam zgłosił incydent. Trudno jednak przewidzieć, jak wpłynie to na decyzję dyscyplinarną – brak jest jednoznacznego precedensu.

Decyzja Kyōkai może mieć istotne znaczenie nie tylko dla kariery Isegahamy jako oyakaty, lecz także dla stabilności jednej z najpotężniejszych stajni w japońskim sumo.