Pochodzący z Mongolii Daishōhō (31, stajnia Oitekaze), którego najwyższą rangą było maegashira 9, oficjalnie zakończył karierę. Japońskie Stowarzyszenie Sumo ogłosiło jego odejście 13 lutego, a trzy dni później były rikishi wystąpił na konferencji prasowej w tokijskim Ryōgoku Kokugikan.
Podczas spotkania z mediami nie krył spokoju i uśmiechu.
— To dziwne uczucie. Wciąż nie mogę uwierzyć, że już nie jestem rikishi — mówił, wciąż ważąc około 195 kg, czyli tyle co w czasach startów.
Daishōhō zadebiutował w 2013 roku, po tym jak jako dziecko przeprowadził się z rodziną do Japonii i rozpoczął treningi w klubie młodzieżowym w prefekturze Chiba. W 2016 roku awansował do jūryō, a wiosną 2019 roku zadebiutował w makuuchi, gdzie spędził łącznie dziewięć turniejów. Do najwyższej dywizji dotarł po serii pięciu kolejnych dodatnich bilansów 8–7, powtarzając wtedy, że najważniejsze jest konsekwentne osiąganie kachi-koshi, nawet niewielkiego.
Po spadku z jūryō na początku 2025 roku nie zdołał już wrócić do grona sekitori. W kolejnych turniejach stopniowo obniżał pozycję w banzuke, aż w styczniu 2026 roku walczył w sandanme, gdzie zanotował bilans 3–4. Decyzję o zakończeniu kariery podjął po pogorszeniu się przewlekłej kontuzji biodra i pleców.
— Myślałem, że jeśli uraz się wyleczy, wrócę do sekitori. Pracowałem nad rehabilitacją, ale przed turniejem w Kyūshū kontuzja znów się pogorszyła. Wtedy zrozumiałem, że już się nie wyleczę — wyjaśnił.
Choć oyakata Oitekaze próbował go jeszcze przekonać do dalszych startów, Daishōhō postanowił wystąpić w styczniowym basho już jako w swoim ostatnim. W trakcie kariery słynął z wytrzymałości – od debiutu zaliczył 849 kolejnych występów bez opuszczenia dnia turniejowego (z wyjątkiem pandemicznego wycofania całej stajni w 2022 roku).
O decyzji poinformował kolegów ze świata sumo, m.in. Abi, Daieishō, Tobizaru czy Tsurugishō, którzy reagowali z zaskoczeniem. Abi miał powiedzieć tylko: „Co!? …Zaprosisz mnie na ceremonię obcięcia chona?”
Po zakończeniu kariery były zapaśnik pozostanie w Japonii z rodziną i zamierza zająć się biznesem. Będzie pracował w firmie prowadzonej przez jego żonę – lekarkę internistkę – zajmującej się importem i sprzedażą odzieży, m.in. z Mongolii. Nie planuje zmiany obywatelstwa, ale stara się o prawo stałego pobytu w Japonii. Wspólnie wychowują trzech synów.
Na koniec podkreślił:
— Nie mam żalu. Gdybym go miał, nie kończyłbym kariery. Prawa noga straciła siłę, nawet w mojej ulubionej pozycji nie potrafię już wygrywać. Uznałem, że nie wrócę do jūryō. Chcę żyć tak, by w przyszłości powiedzieć: „Dobrze, że wtedy odszedłem”.










