Podczas badań lekarskich w świecie sumo nie zabrakło nietypowych i zabawnych momentów. 32-letni Ichiyamamoto po raz pierwszy w życiu „osiągnął” 190 cm wzrostu, a jeden z zapaśników żartobliwie zapowiedział, że następnym razem „poprosi o tę samą pielęgniarkę”.
4 lutego Japońskie Stowarzyszenie Sumo przeprowadziło rutynowe badania zdrowotne w przychodni sumo mieszczącej się w tokijskim Ryōgoku Kokugikan. To coroczna procedura odbywająca się po turnieju Hatsu Basho. Najwięcej emocji – jak zwykle – wzbudziło pobieranie krwi, podczas którego rikishi nie kryli swoich reakcji, komentarzy i emocji.
Asanoyama (maegashira) zdradził, że ważył 169 kg, choć jego rekord to 178 kg. – „Po turnieju i odpoczynku waga zawsze trochę rośnie, ale w trakcie treningów spada. Bardziej martwi mnie ciśnienie… 159 na 90. Czy to w porządku?” – zastanawiał się, natychmiast sprawdzając w smartfonie informacje o nadciśnieniu.
Ichiyamamoto (maegashira) z uśmiechem ogłosił, że po raz pierwszy w życiu osiągnął 190 cm wzrostu. – „W wieku 32 lat raczej już nie rosnę. To chyba zasługa dobrze ułożonego maga” – żartował, nawiązując do swojej fryzury. Podczas poprzedniego turnieju mierzono go jeszcze na 188 cm.
Tamashoho (jūryō) nie krył dyskomfortu przy pobieraniu krwi. – „Nie znoszę tego… boli bardziej niż sumo” – przyznał, krzywiąc się z bólu.
Mitakeumi (maegashira) miał zupełnie inne doświadczenie. – „Trafiłem na bardzo sprawną osobę, nic nie bolało” – podsumował krótko.
Nishikigi (jūryō) przed badaniem usłyszał od dziennikarzy prośbę o „ciekawą minę”. Zaskoczony zapytał, co to właściwie znaczy. Ostatecznie badanie zakończył z całkowicie neutralnym wyrazem twarzy.
Shimazuumi (makushita), którego ponowny awans do jūryō na kolejny turniej został już ogłoszony, potrzebował pomocy drugiej pielęgniarki, gdy pierwszej nie udało się znaleźć żyły. Okazało się, że druga z nich zajmowała się nim już wcześniej. – „Pamiętam pana, trudno znaleźć u pana żyłę” – powiedziała. Zawodnik odpowiedział żartobliwie: – „Ja też zapamiętałem. Następnym razem poproszę właśnie panią” – ciesząc się, że procedura zakończyła się pomyślnie.
Nisshoshi (jūryō) również miał problem ze znalezieniem żyły i krew pobrano z grzbietu dłoni, co jest bardziej bolesną metodą. – „To zdarza się dość często” – skomentował spokojnie.
Najtrudniejszą sytuację przeżył Fuōka (jonidan). Przez 15 minut nie udawało się znaleźć żyły, aż w końcu zajęły się tym trzy osoby jednocześnie. Ze względu na grubą tkankę mięśniową jedna z pielęgniarek przyznała nawet, że „ma wrażenie, że igła w ogóle nie trafi do żyły”. Ostatecznie dzięki doświadczeniu udało się pobrać krew, a zawodnik odetchnął z ulgą: – „Udało się, całe szczęście”.
Coroczne badania zdrowotne rikishi to nie tylko obowiązkowa kontrola medyczna, lecz także okazja do pokazania bardziej ludzkiej, często humorystycznej strony zawodników wielkiego sumo.










