Na kilkanaście dni przed rozpoczęciem listopadowego Kyūshū Basho atmosfera w Fukuoce gęstnieje. Najwięksi bohaterowie tegorocznego sezonu szlifują formę, a w stajniach Nishonoseki i Isegahama praca wre od rana do wieczora. Yokozuna Ōnosato, celujący w drugie z rzędu yūshō, 31 października odbył 11 sparingów z Jūryō Shirokumą i Makushitą Hananoumim w stajni Nishonoseki (dzielnica Nishi, Fukuoka). Zakończył je bilansem ośmiu zwycięstw i trzech porażek, ale nie był w pełni zadowolony.
– Nie wyglądało to najlepiej – przyznał, krytykując własną postawę w kilku cofających akcjach. Najbliższym etapem przygotowań będzie wspólny trening Nishonoseki Ichimon, zaplanowany na 2 listopada. – Najpierw muszę dobrze przygotować się do tej sesji, a dopiero potem pomyślę o degeiko – powiedział Ōnosato.
Po październikowym występie w londyńskim koen Yokozuna przyznał, że stracił cenny czas na trening. – To była spora przerwa. Chcę to nadrobić ciężką pracą. Podczas zajęć skupił się na podstawach – shiko, suriashi i teppo – tłumacząc: „Jest chłodno, więc chciałem rozgrzać się od środka i porządnie spocić.”
Po czterech turniejach przerwy do makuuchi powróci Nishikifuji, który kontynuuje 142-letnią tradycję zapaśników z prefektury Aomori w najwyższej dywizji. W ostatnich sparingach z Hakuōhō i Atamifujim odniósł 15 zwycięstw przy tylko jednej porażce.
– Następnym razem chcę wygrać 12 walk i włączyć się do rywalizacji o yūshō. Skupiam się wyłącznie na sumo – zapowiedział zapaśnik.
Jego młodszy kolega Takerufuji, który w lipcu z powodu kontuzji prawego ramienia musiał zrezygnować z udziału w turnieju, powoli wraca do treningów. Choć spadł do juryō, zapewnia, że będzie gotowy na listopad: „Czuję się dobrze. Z czasem wszystko wróci do normy.”
Tymczasem w stajni Isegahama intensywne przygotowania prowadzi także Yoshinofuji (24 lata), który niedawno zmienił swoje shikonę z Kusano. Po kontuzji stopy, która wyeliminowała go z londyńskiego koen, zapaśnik powoli wraca do rytmu – trenuje w Dazaifu, wykonując podstawowe ćwiczenia i trening siłowy. – Jeśli wrócę, to tylko przeciwko sekitori. Nie chcę się spieszyć ani ryzykować – podkreśla. Jego trener, Isegahama-oyakata, zaznacza, że decyzja o starcie zapadnie dopiero po ocenie jego stanu zdrowia.
Nieco mniej szczęścia miał młody Mongol Ochir, uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych debiutantów ostatnich lat. Podczas sparingu z Atamifujim doznał rozcięcia nad prawym okiem i wymagał sześciu szwów. – Nic poważnego – tylko sześć szwów – powiedział z uśmiechem po wizycie w szpitalu. Choć jego występ w turnieju stoi pod znakiem zapytania, trenerzy podkreślają, że zapaśnik zachowuje spokój i pewność siebie. Wielu ekspertów ocenia go już na poziomie przyszłego ōzekiego, a nawet yokozuny.











