Wczoraj w Ryogoku Kokugikan zakończyło się Aki Basho 2026. Ostatnie pięć dni turnieju całkowicie zmieniło obraz rywalizacji i przyniosło emocjonujące rozstrzygnięcie dopiero w senshuraku. Po dziesiątym dniu Onosato prowadził z bilansem 9–1, Atamifuji i Fujinokawa mieli po 8–2, a Aonishiki po wcześniejszym kryzysie wrócił do wyniku 7–3. Wydawało się, że yokozuna zaczyna przejmować pełną kontrolę nad turniejem, szczególnie gdy pokonał Fujinokawę, a następnie Atamifujiego. Po dwunastu dniach miał 11–1 i dwa zwycięstwa przewagi nad najbliższymi rywalami. Końcówka przypomniała jednak, jak szybko w sumo może zmienić się sytuacja.
Dwie porażki Onosato i powrót emocji
Trzynastego dnia Onosato stanął naprzeciw Kirishimy, którego własne tsunatori było już praktycznie zakończone. Ozeki pokazał jednak jedno ze swoich najlepszych sumo w całym turnieju. Zdobył dogodną pozycję, wytrzymał nacisk yokozuny i przy krawędzi dohyo zakończył pojedynek shitate-nage. Była to dopiero druga porażka Onosato, ale jej znaczenie okazało się ogromne. Następnego dnia yokozuna przegrał również z Kotosakurą. Ponownie to Onosato był stroną atakującą, lecz przy dohyo ruszył zbyt gwałtownie i został skontrowany tsukiotoshi. Przewaga, która jeszcze chwilę wcześniej wydawała się bezpieczna, całkowicie zniknęła.
W tym samym czasie Aonishiki robił dokładnie to, czego potrzebował. Po trzech kolejnych porażkach między czwartym a szóstym dniem rozpoczął długą serię zwycięstw. Czternastego dnia pokonał Kirishimę i poprawił bilans na 11–3. Chwilę później Onosato przegrał z Kotosakurą i przed ostatnim dniem obaj znaleźli się z identycznym bilansem. Wszystko sprowadzało się więc do bezpośredniej walki w senshuraku. Wczoraj po południu Ryogoku Kokugikan dostało finał dokładnie taki, jakiego można było sobie życzyć – aiboshi kessen, czyli starcie dwóch liderów z takim samym bilansem, którego stawką było yusho.
Onosato rozstrzygnął wszystko w kilka sekund
Decydująca walka nie trwała długo. Onosato od tachi-ai narzucił ogromną presję, nie pozwolił Aonishikiemu zejść nisko ani dostać się do mawashi i wypchnął go przez tsukidashi. Po dwóch kolejnych porażkach yokozuna w najważniejszym momencie turnieju pokazał dokładnie takie sumo, jakiego od dawna od niego oczekiwano: proste, agresywne i prowadzone zdecydowanie do przodu.
Z bilansem 12–3 zdobył szóste yusho w karierze i pierwsze od roku. Był to również jego trzeci kolejny triumf podczas Aki Basho. Znaczenie tego zwycięstwa jest większe niż sama liczba mistrzostw. Ostatnie miesiące były dla Onosato bardzo trudne. Problemy z lewym barkiem, opuszczone turnieje i przeciętny jak na yokozunę wynik 9–6 w Nagoi sprawiły, że przed wrześniem pojawiało się wiele pytań o jego zdrowie i formę. Wczorajsze zwycięstwo pokazało, że potrafił wrócić do poziomu pozwalającego ponownie zdobywać yusho. Emocje podczas ceremonii po zakończeniu zawodów mówiły zresztą same za siebie.
Aonishiki o krok od czwartego mistrzostwa
Aonishiki zakończył turniej bilansem 11–4 i jego występ można oceniać na dwa sposoby. Z jednej strony przegrał bezpośrednią walkę o drugie kolejne yusho, z drugiej, po fatalnym fragmencie turnieju potrafił wrócić do walki o mistrzostwo mimo problemów z lewą stopą i bardzo ograniczonych przygotowań przed basho.
Po szóstym dniu miał 3–3 i wydawało się, że turniej zaczyna wymykać mu się spod kontroli. Potem wygrał osiem kolejnych walk i przed senshuraku był jedynym zawodnikiem mogącym bezpośrednio odebrać Onosato mistrzostwo. To kolejny dowód, że nawet w niepełnej dyspozycji Aonishiki należy dziś do ścisłej czołówki.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że w listopadzie przystąpi do oficjalnego tsunatori. Wynik 11–4 i udział w bezpośredniej walce o yusho to bardzo mocny argument, ale nie jest to rezultat jednoznacznie równoważny mistrzostwu. Przed Kyushu Basho z pewnością wróci temat jego ewentualnej promocji, jednak najpierw trzeba będzie zobaczyć, jak decyzję ocenią władze JSA i Yokozuna Shingi Iinkai.
Atamifuji stracił wszystko w końcówce
Największym rozczarowaniem ostatnich pięciu dni był Atamifuji. Po dziesiątym dniu miał znakomity bilans 8–2 i pozostawał zarówno w walce o yusho, jak i na bardzo dobrej drodze do spełnienia warunków potrzebnych do awansu na ozekiego. Potrzebował czterech zwycięstw w pięciu ostatnich walkach. Nie wygrał jednak ani jednej.
Serię porażek rozpoczęła przegrana z Kirishimą, później przyszły kolejne niepowodzenia z Onosato, Asanoyamą, Rogą i wczoraj z Fujinokawą. Atamifuji zakończył Aki Basho bilansem 8–7. Ozeki-tori zakończyło się więc nie tyle niepowodzeniem, ile całkowitym załamaniem w decydującym momencie turnieju.
Jeszcze tydzień temu wydawało się, że jest jednym z najpewniejszych kandydatów do zakończenia turnieju z dwucyfrową liczbą zwycięstw. Tymczasem pięć kolejnych porażek pokazało, że przed kolejną próbą awansu musi przede wszystkim poprawić odporność na presję. Przy bilansie 8–7 listopadowy turniej nie będzie już prostą kontynuacją tego samego ozeki-tori.
Fujinokawa największym odkryciem turnieju
Zupełnie inaczej zakończył turniej Fujinokawa. Debiutujący jako sekiwake 21-latek uzyskał znakomity bilans 11–4 i otrzymał kanto-sho. W ciągu piętnastu dni pokonał wszystkich trzech ozekich: Aonishikiego, Kotosakurę i Kirishimę. W końcówce zwyciężył również Asanoyamę, odbierając mu realną szansę na udział w walce o yusho, a w senshuraku pokonał Atamifujiego przez sukuinage.
Po tym turnieju trudno już mówić o Fujinokawie jedynie jako o młodym zawodniku, który bardzo szybko przesuwa się w górę banzuke. Wynik 11–4 jako nowy sekiwake, zwycięstwa nad trzema ozekimi i kolejna nagroda specjalna stawiają go w zupełnie innym miejscu przed Kyushu Basho. Jeśli podobną formę utrzyma w listopadzie, pytania o jego własne ozeki-tori mogą pojawić się znacznie szybciej, niż jeszcze kilka miesięcy temu można było przypuszczać.
Drugie kanto-sho przypadło Minoumi, który zakończył zawody bilansem 10–5. Shukun-sho i gino-sho tym razem nie przyznano.
Kirishima ratuje kachi-koshi, Kotosakura kończy z 9–6
Przed rozpoczęciem Aki Basho jednym z najważniejszych tematów było tsunatori Kirishimy. Po dwóch kolejnych wynikach 12–3 i udziale w kettei-sen oczekiwano, że we wrześniu postawi ostatni krok w kierunku yokozuny. Zamiast tego już w środkowej części turnieju stracił realną szansę na promocję.
Po dziesięciu dniach miał tylko 5–5. Końcówkę przeprowadził jednak znacznie lepiej. Pokonał między innymi Atamifujiego i Onosato, a w senshuraku wygrał z Kotosakurą przez uwatenage. Dzięki temu zakończył turniej bilansem 8–7 i przynajmniej uniknął kadobanu. O promocji nie ma już jednak mowy, a w listopadzie będzie musiał rozpocząć budowanie swojej pozycji praktycznie od początku.
Kotosakura zakończył Aki Basho bilansem 9–6. Jego turniej był bardzo nierówny. Zaczął od czterech zwycięstw, później przeżył trudniejszy okres, ale w końcówce potrafił pokonać Onosato i doprowadzić do całkowitego wyrównania sytuacji przed senshuraku. Wynik nie jest spektakularny, ale daje mu spokojną sytuację przed Kyushu Basho.
Yoshinofuji odwrócił fatalny początek, Asanoyama coraz mocniejszy
Jedną z ciekawszych historii całego turnieju był również Asanoyama. Były ozeki długo pozostawał w ścisłej walce o yusho i jeszcze po trzynastu dniach miał 10–3. Porażka z Fujinokawą w przedostatnim dniu odebrała mu szansę na mistrzostwo, a w senshuraku przegrał z Yoshinofujim. Mimo tego bilans 10–5 z pozycji maegashira 6 jest bardzo dobrym sygnałem po długiej rehabilitacji i problemach z kolanem.
Na osobne wyróżnienie zasługuje Yoshinofuji. Zaczął turniej od pięciu kolejnych porażek i wydawało się, że czeka go bardzo trudne piętnaście dni. Od tego momentu wygrał dziewięć z dziesięciu walk i zakończył zawody bilansem 9–6. To jeden z najbardziej imponujących zwrotów podczas całego Aki Basho.
Takayasu zakończył natomiast z wynikiem 7–8. Sam bilans może wyglądać przeciętnie, ale to właśnie on pokonał Onosato i zdobył kinboshi. W pierwszej części turnieju zatrzymał również Kirishimę, więc jego wpływ na końcową klasyfikację był znacznie większy, niż sugeruje make-koshi.
Aki Basho było turniejem powrotu Onosato
Dzień po zakończeniu turnieju najlepiej widać, jak wiele historii zmieniło się w ciągu tych piętnastu dni. Hoshoryu w ogóle nie wystąpił z powodu rehabilitacji operowanego kolana. Onosato zaczynał turniej z pytaniami o bark i formę, a zakończył go jako sześciokrotny mistrz. Aonishiki mimo problemów zdrowotnych był jedną walkę od drugiego kolejnego yusho. Kirishima stracił szansę na yokozunę, ale uratował kachi-koshi. Atamifuji nie wykorzystał pierwszego ozeki-tori, natomiast Fujinokawa zrobił kolejny ogromny krok w karierze.
Najważniejszy pozostaje jednak obraz z wczorajszego senshuraku. Po dwóch porażkach z rzędu Onosato wyszedł do najważniejszej walki całego turnieju i nie zostawił Aonishikiemu miejsca na rozwinięcie własnego sumo. Zakończył pojedynek w kilka sekund, zdobył yusho i po miesiącach problemów ponownie udowodnił, dlaczego nosi rangę yokozuny.
Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju jedno z najważniejszych pytań brzmiało: czy Onosato naprawdę wrócił do formy sprzed kontuzji? Dziś, dzień po zakończeniu Aki Basho, można odpowiedzieć jednoznacznie: tak.







